Ciężar, leżący na podłodze, wywiera na nią ciśnienie w kierunku pionowym, z góry ku dołowi, lecz jednocześnie podłoga, dzięki swej sprężystości, ciśnie na ten ciężar z taką samą siłą z dołu ku górze; gdyby tego nie było, ciężar przebiłby podłogę. Wybuch prochu wyrzuca kulę ze strzelby w kierunku lufy, lecz jednocześnie strzelba cofa się wstecz na odległość tyle razy mniejszą od drogi, jaką przejdzie kula, ile razy jej masa jest większą od masy kuli. Gazy, wybuchające w rakiecie ku dołowi, wyrzucają ją w górę. Wiosło, którym, stojąc w czółnie, popychamy brzeg lądu, odpycha nas wraz z czółnem od brzegu. Pchając ciężar przed sobą, opieramy się silnie nogami o ziemię, aby ciężar nie odepchną nas w stronę przeciwną. Sprężyna, rozciągnięta ręką, ciągnie rękę z tą samą siłą. Obracając dookoła ręki kamień, uwiązany na sznurku, czujemy, jak kamień wypręża sznurek, dążąc do odskoczenia w jego kierunku w stronę przeciwną, z taką samą siłą, z jaką sznurek temu się sprzeciwia. Kamień przyciąga ziemię z taką siłą, z jaką ziemia przyciąga kamień. Bezwładność masy jest tak wielka w spokoju i w ruchu, jak siła, która się stara ją pokonać. Pociąg, wyjeżdżający ze stacji, jak każda masa, podlegająca sile ciągłej, biegnie z szybkością przyspieszoną, ale wraz z wzrostem jego prędkości wzmaga się i opór powietrza, co trwa dopóty, dopóki te dwie przeciwdziałające sobie siły nie zrównoważą się, po czym biegnie z prędkością jednostajną pod wpływem tylko bezwładności. Parowóz ciągnie wagony naprzód z taką siłą, z jaką one ciągną go ku sobie: cała siła parowozu zużywa się jedynie na pokonanie tego przeciwdziałania, na pokonanie tarcia o szyny i oporu powietrza, pociąg zaś biegnie swą bezwładnością ruchu. Prawo to wyraża się tak: Wszelkie działanie wzbudza równe mu pod względem wielkości, lecz przeciwne co do kierunku, przeciwdziałanie.